Samara Carter
za kilka miesięcy 20 lat
8 grudnia, Nowy Jork
Studentka I roku architektury
Koła zainteresowań : sportowe - pływackie.
O rodzinie mówi raczej mało, co nie zmienia faktu, że ma wiele powodów by być im wdzięczna. W wieku od 5 do 13 lat chorowała, długo i poważnie, na białaczkę dokładniej. Wtedy to jej matka zrezygnowała ze swojej kariery szefa kuchni, aby zająć się chorując córką (a później wiele razy jeszcze jej to wypomniała). Pracował wtedy tylko pan Carter - zarządzał siecią restauracji i pilnował aby pieniędzy starczyło na wszystkie zachcianki jego dwóch kobiet, a później i synka, który został spłodzony, aby pomóc Samarze wyzdrowieć. Gdy wyzdrowiała to był dla niej szok. Dostosowanie się do nowego życia, już po za szpitalem wcale nie było łatwe i przyjemne dla dziewczyny, wszyscy mieli już jakiś znajomych i byli na swój sposób zgrupowani, a jej nie było łatwo się przebić. Do tego rodzice coraz częściej się kłócili. Wtedy miała trochę ponad 14 lat i znalazła szkołę we Francji. Od tej pory nieprzerwanie uczy się w tym obiekcie, na studia również postanowiła zostać.
Można powiedzieć, że odżyła w tym miejscu. Wydobyło się z niej wiele cech i to pozytywnych, dziewczyna w końcu miała czas cieszyć się i robić to co lubi. Wesoła i otwarta osóbka, skorą do pomocy i lubiącą
towarzystwo ludzi. Gaduła nie z tej ziemi, uwielbiająca się śmiać i żartować. Wszędzie jej pełno i potrafi rozbawić ludzi, niektórzy
mówią, że Samara to taki wesoły chochlik. Zaproponuj wyjście na karaoke, do klubu czy zwykły piknik, a Samara
będzie szczęśliwa, w sumie to będzie skakać z radości. Nie lubi
siedzieć w jednym miejscu, wiecznie w ruchu, jak nie pływa to biega, uwielbia uprawiać sport. Chętnie chodzi na skałki, tańczy w centrum miasta i śpiewa pod prysznicem. Korzysta
z życia jak może, zgodnie ze swoim schematem, że bardziej żałuje
się tego, czego się nie zrobiło niż na odwrót. Kobieta brzydząca się kłamstwem, woli najgorszą prawdę, ale nie zniesie
i może nie wybaczyć, gdy ktoś okłamie ją w sprawie wysokiej wagi. Dziewczyna, która dla swojej rodziny i przyjaciół jest gotowa na wielkie poświecenia i pośpieszy im z pomocą. Co do miłości
to była raz zakochana i w sumie było fajnie, nie szuka nikogo na
siłę, zresztą nie jest pewna czy ma na to czas. Co nie zmienia
faktu, że zdarza jej się flirtować z jakimś chłopakiem, jednak
to nie ta dziewczyna, która odda ci się po 20 minutach. Zna swoją
wartość i szanuje siebie. Bałaganiara, bo zawsze mówi, że szkoda
jej czasu na sprzątanie. Nie warto jej denerwować, bo zdarza jej
się wybuchać, gdy ktoś ją bardzo, a bardzo zdenerwuje, nie chowa
jednak długo urazy, bo na to też szkoda jej czasu. Zresztą jest
też dosyć zapominalska, więc raczej nie będzie do tego wracać. I
spóźnialska, w tygodniu na wykłady spóźnia się co najmniej 3
razy. Cechuje ją tez ośli wręcz upór, co bywa dobrą cechą w dążeniu do swoich celów, ale w życiu codziennym już zdecydowanie mniej. Nie dąży
jednak do swoich celów kosztem uczuć innych ludzi, nie chce ranić
i na pewno nie robi tego dla frajdy, co najwyżej pod wpływem emocji
powie o jedno słowo za dużo, ale pewnie cię przeprosi, bo mimo
tego, że jak coś postanowi to tak musi być, to jednak umie
przyznać się do błędu jak i do porażki. Podsumowując: wesoła,
otwarta, twarda, ale jednak delikatna.
Zainteresowania? Po pierwsze rysunek, uwielbia i kocha szkicować. Jest niezwykle kreatywna, dlatego chyba poszła na architekturę, ma rozbudowaną wyobraźnię, która powoduje, że łatwo wyobraża sobie pewne budynki i wpada na nowe rozwiązania, a no i kocha matematykę, więc wszystko składało się na ten kierunek. Potem jest sport - uwielbia się męczyć, pływa, biega, wspina się i do tego jeszcze nie odmówi nowych sportów. Może boks? Nic nie jest jej straszne. A jak już się zmęczy to po mamie też coś odziedziczyła - kocha gotować i robi to również dla swoich znajomych.
A jak wygląda? Ma lekko ciemniejsza karnację
przez cały rok, co zawdzięcza pakietowi genów mamy, chociaż dopiero w
czasie naprawdę ciepłego lata to się w Anglii uwidacznia. Nie
przeszkadza jej to szczególnie. Ma ładne ramiona,
ukształtowane przez pływanie, zresztą jak całe ciało wykształcone przez sport. A mimo
to nie zatraciła dziewczęcego uroku.
Ma długie brązowe włosy
sięgające za ramiona . Do tego brązowe oczy z zielonymi błyskami . Różowe usta, mały, leciutko zadarty
nosek. Białe ząbki, które wyszczerza w szerokim uśmiechu. Nie
chodzi w dresie do szkoły, ale lubi dresy jako, że są wygodne. W
szkole można zobaczyć ją i w sukience ale i w spodniach. Wszystko
zależy od dnia i nastroju. Nosi czasem nawet dziwne kapelusze, czapki
czy opaski.
Ciekawostki:
Każdego dnia, wieczorem zjada w łóżku
pomarańcze. Nie ma się, więc co dziwić, że w jej pokoju pachnie
tym owocem.
Nie przepada za kawą, zdecydowanie
bardziej lubi herbatę i wszelkiego rodzaju soki, a jeszcze bardziej
ciepłą czekoladę, ale niestety ogranicza wszelakie słodycze.
Posiada królika, którego nazwala Pasztetem.
Nie znosi róż i ich sztucznego
zapachu. Lubi za to lilie, tulipany i peonie.
Mówi płynnie hiszpańsku,
angielsku i francusku i uczy się niemieckiego. Tego ostatniego języka nie
znosi.
Lubi czarno – białe film.
[ Zdjęcia przypadkowe, z we heart it. Część karty też na innym blogu zmiksowana z inną kartą. Zapraszam do wątków i powiązań. ]

[Myślę, myślę i wymyślić nie umiem ;/ Tobie nic do głowy nie przychodzi?]/CHarles
OdpowiedzUsuń[no to powiązanie mamy, już się znają, teraz pytanie o wątek. mi dzisiaj urządzili pranie mózgu w domu, zamienili go w całkowite pure więc jedyne co mi przychodzi to jakieś proste wyjście na kawe bo się już jakiś czas nie widzieli czy coś w tym stylu]/Charles
OdpowiedzUsuń[a no byłam byłam;) powinnam kojarzyć? jakoś postać nie wydaje mi się znajoma]/Charles
OdpowiedzUsuńPo ponad dwóch miesiącach spędzonych z dala od uczelni, mimo perspektywy długiego, ciężkiego roku, aż miło było z powrotem posiedzieć na campusie. Może nie było to do końca normalne, ale Charles uwielbiał tu spędzać czas i uważał, że wyjazd na studia tak daleko od domu był jedną z najlepszych rzeczy jaka mu się przytrafiła, w czasie roku akademickiego wracał tam tylko na święta i rodzinne uroczystości, chociaż tych drugich akurat nie było mało.
OdpowiedzUsuńPowrót tutaj wiązał się także ze spotkaniem kilku osób, których nie miał okazji widzieć przez całe wakacje. Taką osobą była między innymi panna Carter, nic więc dziwnego, że jak tylko ją spotkał, zaprosił na kawę. W końcu, po dwóch miesiącach nieobecności mieli za pewne sobie coś do poopowiadania. Takim oto sposobem znalazł się w uczelnianej kawiarence w pewne piękne popołudnie, czekając na dziewczynę./Charles
Rzeczywiście, ciężko było określić ich znajomość, najlepiej opisywała ją fraza po prostu 'kumple'. Nie można było powiedzieć żeby to była wielka przyjaźń, nie łączyło ich też żadne romantyczniejsze uczucie, po prostu widywali się raz na jakiś czas i bardzo im to odpowiadało. I teraz przyszedł czas na nadrobienie zaległości, które na pewno się porobiły w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. Kiedy dziewczyna weszła, rzeczywiście lekkim spóźnieniem zaskoczony nie był, nie przeszkadzało mu to też zbytnio. Wstał gdy podeszła do stolika, nauczony że w obecności kobiety, mężczyzna przy stole siedzieć nie powinien, nie licząc oczywistych wyjątków.
OdpowiedzUsuń-Wakacje Ci służą -uśmiechnął się siadając zaraz po niej. Podobne uprzejmości z jego strony też były raczej normą.
-Dawno przyjechałaś? Już obiło mi się o uszy, że zaczynasz imprezy, chociaż nawet nie rozpoczął się rok akademicki -zaśmiał się cicho, wiedząc że chociaż może nie pije zbyt dużo, pobawić się lubi./Charles
No tak, nie mogła odpuścić księcia. Jakżeby inaczej. Nie krył się z tym jakoś zbytnio, zwyczajnie nie miał możliwości, co nie zmienia faktu, że nie lubił jak ktoś z jego znajomych nawet w żartach o tym wspominał. Po to wyjechał na studia, by nie być na moment księciem, po prostu zwykłym studentem.
OdpowiedzUsuń-Tak wiem, młodość, bawimy się -kiwnął lekko głową, sam planował się gdzieś w najbliższym czasie wybrać, w czasie roku akademickiego nie zawsze był czas na jakiś większy chillout, na to najlepsza pora była teraz.
-Słyszałem o tej imprezie którą planują na plaży w weekend, jak nikt nie zepsuje nieudaną kąpielą po pijaku, to może być całkiem fajnie -uśmiechnął się i skinął na kelnerkę, by podała im menu. /Charles